niedziela, 1 czerwca 2014

Kartkowanie: Stephen King Dolores Claiborne



Złapana pierwsza książka Kinga. Pierwsza przeczytana. Kiedyś zabrałam się za „Pod kopułą”, ale muszę podejść do niej jeszcze raz, nie przebrnęłam z powodu braku czasu i nie pochłonęła mnie tak jak Dolores. 



Wstyd może i się przyznać, że to pierwsza książka Kinga, ale lepiej późno niż wcale !
Książka zaczyna się tak, że nie wiesz o co chodzi. Nagle uderza Cię kilka nazwisk, imion i od razu jesteś w centrum wydarzeń. Nie wiadomo co i jak i na początku trochę musiałam na siłę przebrnąć, bo wątpiłam co jest grane. Z czasem delikatnie wchodzisz w stopniowo rozkręcaną akcję.

Porównując do wskoczenia na rower i ruszania pod górkę.

Chociaż w takich przypadkach często wydaje się, że recenzja będzie miała kształt tej górki.
Nie w tym przypadku.

Tutaj akcja się rozgrywa, rozgrywa..   Zaskakując historią z ust Dolores. Na wyspie Little Tall. Swoje perypetie pokazała w ciekawy sposób. Przeszła od samego końca, po wydarzenia wcześniejsze potem dochodząc do etapu, w którym siedzi tu i teraz i opowiada. 

Pokazuje życie kobiety. Początkowo jej trudna praca, „przygoda” z Verą Donovan. To co przeżyła podczas bycia służącą, pokazuje jej jedną stronę – kobieta dojrzała, silna, waleczna.. Ale może nie tutaj te słowa.

Stopniowo przechodzi w opowiadanie dotyczące jej samej. Kim jest jej mąż, trójka dzieci i co się działo za drzwiami ich domu. 

A ta historia rozkręcała całą akcję. To jak powoli wydawało się wertując kartki, że już jest się na szczycie tej górki, na którą wjeżdżamy rowerem, okazuje się dopiero horyzontem, z którego widać nie stromy zjazd, lecz kolejne wzniesienie.

King tak rozciągnął swoje opowiadanie, że za każdą stroną nie wiedziało się, co tam spotkasz. Po przeczytaniu książki zauważa się, jak sprytnie przebrnął przez całą skomplikowaną historię życia, co miało już wskazać, że została ona zaprezentowana od końca. 

Zaskakująca, wciągająca w ciekawy sposób, intrygująca, trochę wulgarna, pokazująca tragiczno-niespodziewaną kolejną stronę książki, przygody prostej kobiety na małej wyspie.

Zdezorientowanie na początku nie zdradza w najmniejszym stopniu tego, co przerośnie czytelnika choćby po przeczytaniu ¾ opowiadania Dolores. 

Na koniec, zobaczysz co robił z Tobą King. Na koniec zauważysz, kiedy, w jakim momencie i przez jakie wydarzenie określisz Dolores silną, potężną.. jędzą. To ostatnie słowo, zinterpretujesz po przekartkowaniu tych 250 stron.

Książka labirynt. Dodatkowo labirynt z zabudowanym sufitem, który całkowicie zakłóca Twoją orientację.

środa, 9 kwietnia 2014

Kim jestem: jestem aktywistką !





                Tu nie chodzi o to, że zawsze mi się chce. Nie chodzi nawet o to, że nie mam dnia lenia. Tu chodzi o pewną manierę, która jest moja. Jestem aktywistką, ale jak ?

Sytuacja w klasie w liceum. Wybór przewodniczącej. Zgłaszam się, albo gdzieś w głębi siebie czuje „no fajnie byłoby…”. Lecz to nie do końca ten sens, bo być aktywistką, a być w centrum uwagi… O to nie chodzi.
Chodzi o to, że jak mam szansę to ją biorę. Jak ta szansa jest ciekawa i atrakcyjna dla mnie to ją biorę. Jak miałam jakiekolwiek konkursy pod nosem w szkole, na studiach, to brałam udział. Wiedziałam, że nie dam rady, bo sesja, bo sprawdziany, ale brałam, a wtedy już pisałam pełną parą.


Aktywistka – w tym sensie, że gdyby w pierwszej klasie podstawówki zapytano w klasie, kto chce wziąć rybkę do domu na wakacje, to byłabym ja.

Aktywistka - bo jak mogę gdzieś wystąpić, zrobić coś głupiego, lub jest pod nosem jakaś akcja. To zgłoszę się, wezmę udział, zrobię to z uśmiechem i w zgodzie z sobą. Nie trzeba mnie przekonywać.

Aktywistka - najbardziej też w tym sensie, że weźmy pod lupę urodziny mojej kumpeli. Mi nie chodzi o to, że prezent . Mi chodzi o to, że PREZENT. Nie dam czekoladek i biżuterii. Owszem wezmę biżuterię, ale to tego np. 20 balonów na dwudzieste urodziny. Nie kupię kartki. Zrobię tę największą i powypisuje największe głupoty-życzenia.

Aktywistka - bo jeśli mam do napisania pracę, to poświęcę i zrobię coś innego, a nie tylko blok tekstu. Dołączę zdjęcia. Zadam pytania na koniec w formie wniosków, tak, że wyróżnię się na tle innych i zrobię coś mojego. Wymyślę coś, co będzie moje.

Aktywistka – w tym względzie, że lubię zabierać się za nowe, za fajne. Odmalowywanie starej altany po dziesięciu latach ? Tak, ja, ja ! Ja chcę ! Ja to zrobię.

Ale powtórzę się. Nie chodzi mi tu o bycie w centrum uwagi. Może poniekąd to i siedzi gdzieś we mnie, że lubię zwrócić uwagę na coś mojego. Ale chodzi tu tylko o względy możliwości zainteresowania kogoś mną i czymś moim. Nie wywyższenie się i bycie top on the top. 


Zalety  czy wady ?
Biorę na siebie dużo rzeczy, pomimo wielu innych – biorę na barki, uczę się organizacji ? Podejmuję się ?
Czy jest za ciężko, za dużo ? Lepiej skupić się na mniejszej ilości czynności a wykonać je w 100 procentach ?
Analizuję sobie, co jest atrakcyjne, korzystne, po prostu dla mnie "fajne". Jeśli mogę, to wezmę. Pełną garścią.
Aktywistka też, bo czuję że mogę zaangażować zapałem kogoś innego. Albo ten ktoś pohamuje mój rozbieg.
 To właśnie jest aktywistka – ja. Wezmę to mimo innych stu rzeczy i będę chciała wszystkie te czynności wykonać 'perfecto'.

I ja to zrobię. Jestem aktywistką.

Szafa: nie mam się w co ubrać !




Stajesz przed szafą i znowu to samo zdanie. Masz trochę tych szmatek, ale kiedy przychodzi dzień, kiedy chcesz wyglądać inaczej, totalnie rozdrażniona mówisz do siebie "nie mam się w co ubrać !". Stoisz, przebierasz i dochodzi do tego, że ubierasz swój utarty już zestaw ulubionego sweterka, dżinsów i trampki na dodatek.  Znalazłam w swoich szafach kilka pomysłów, które opierały się na trzech sposobach, by znaleźć w swojej szafie coś nowego, w czym będziesz wyglądać inaczej niż w ulubionym zestawie.

1. Zmień eleganckie na codzienne, rockowe, sportowe.
Masz na pewno w szafie tą bardziej lub mniej lubianą spódniczkę, która uzyskała przez szkolne czasy miano 'spódniczki galowej'. Wisi gdzieś w szafie, czarna nijaka, nie często noszona. Spódniczka ta albo pozostała jeszcze z czasów szkoły (dobrze, jeżeli jeszcze byśmy się w nią mieściły ;-) ) albo jest ubierana tylko na imieniny cioci lub egzamin na uczelni. Nadaj jej nowe życie !

Masz gdzieś top sportowy, których podczas każdego sezonu w sieciówkach wiszą we wszystkich kolorach tęczy w cenach 9,90 , 19,90 ? Dołącz do niego jakąś jeansową kurtkę, która jest nieśmiertelnym elementem garderoby, dołącz swoje niezniszczalne trampki, zaszalej trochę z biżuterią i ta-da ! Galowa spódniczka bez życia ma nową, sportową-casualową stronę !

Po tym punktem będzie się mieścić też ta Twoja sukienka, która była kupiona.. na raz. Była okazja, wesele kuzynki, studniówka (powrót do myśli czy się w nią zmieścimy...) no i piękna kreacja wisi w szafie zupełnie nieużywana. Ona również może zobaczyć światło dzienne wyjścia na uczelnię, do pracy czy na zakupy !

Dołącz do niej wspomnianą kurteczkę jeansową, trochę czarnej biżuterii, codzienny zegarek i oczywiście trampki. Zestaw może okazać się bardzo ciekawy, a Ty będziesz mogła w ciągu zwykłego dnia poczuć się bardziej wyjątkową ale w całkowicie wygodnym stroju. 
UWAŻAJ ! Wiadomo, sukienkę można trochę stonować na codzienny look, ale trzeba być ostrożnym. Przecież sukienki całą w cekiny, lub z dekoltem do pępka nijak nie przerobi się na wyjście po chleb. Sama musisz określić, jak będzie prezentować się połączenie nieużywanej kreacji na styl rockowy. 



2. Zmień sportowe na eleganckie.
Czyli na odwrót, modny ostatnio chwyt na kołnierzyki i elegancko-sportowy look sprawi, że nie tylko będziesz obracać się w trendowych połączeniach modowych, ale zyskasz nowe połączenie ubrań ze skrajnych kątów swojej szafy tak jak w modelu numer 1.
Jest gdzieś ta Twoja ulubiona sportowa bluza, którą najchętniej być założyła do swoich ulubionych jeansów, ale również ona może nadać Ci świeży outfit. 

Zwykła sportowa bluza, której szerokie rękawy przykryjemy czarną klasyczną marynarką (może tą z zestawu do galowej spódniczki ?) w połączeniu ze złotą biżuterią i czarnymi rurkami oraz butami na obcasie może wykreować nowy sposób na noszenie tej bluzy. Sposobem może być też założenie zamiast eleganckiego naszyjnika koszuli pod bluzę. Wystający kołnierzyk to nie tylko wcześniej wspomniany trend ostatnich czasów ale także kolejny sposób na starą bluzę.
UWAŻAJ ! Jeżeli bluza jest naprawdę rozciągnięta i widać, że miała zastosowanie typowo sportowe - zrezygnuj z takiego połączenia. Uważaj też na dodawanie kołnierzyka pod bluzę. Zwróć uwagę na print na bluzie, czy nie będą się za bardzo gryźć kolory, ale także samo połączenie.


3.Nietypowe połączenie.
Może być motywacją albo skutkiem ubocznym wiosennych porządków. Wyrzuć wszystko z szafy i znajdź te rzeczy, na które nie miałaś nigdy pomysłu, lub rzeczy o kolorach z zupełnie innych palet barw. Wiosna za oknem inspiruje do wyjścia spod grubych szarych swetrów i zarzucenie czegoś nowego. Sposób na "nie mam się w co ubrać" to nowe połączenia ubrań, których nigdy byście nie założyły razem. Spróbuj pobawić się modą, barwami i zaszalej na wiosnę ! Nie tylko zdobędziesz kolejny zestaw na codzienne wyjście ale też świeżą odmianę po zimie i dziewczęcy wygląd. 

Do koszuli o mocnym kolorze dobierz spódniczkę, którą najczęściej łączyłaś z białą lub czarną bluzką. Dobierz do tego biżuterię też o zupełnie innym kolorze, pobaw się i rozkwitnij na wiosnę !
UWAŻAJ ! Baw się, szalej ale pamiętaj że musisz się dobrze w tym czuć. Jeżeli masz wrażenie że wyglądasz jak klaun zrezygnuj np. z zupełnie kontrastującej biżuterii lub stonuj całą stylizację czarną marynarką lub innymi czarnymi dodatkami. 

Teraz i ja idę się pobawić i poszukać czegoś "innego" na wyjście dzisiaj po zakupy. Świeci słońce, aż prosi się o zrezygnowanie z 'tradycyjnego' połączenia mojego sweterka i wytartych jeansów, chociaż to wyjście tylko na miasto. Poczujmy się kobieco na wiosnę !

wtorek, 8 kwietnia 2014

Zrobię to sama ! Book 'be inspired'.


Kupujesz kolejną gazetę w kiosku. Masz tak, że są działy, które zawsze Cię interesują i reszta gazety mogłaby nie istnieć oprócz nich ? Jest tematyka, która Cię inspiruje i sprawia że cały artykuł czytasz od samego tytułu do samego podpisu autora ? Zdjęcia oglądasz i od razu chcesz coś zmienić ? 

Zawsze kupując gazetę przechodziłam od razu do ulubionych działów a potem z mniejszym zainteresowaniem czytałam resztę artykułów. Są jednak te teksty, na których bardziej nam zależy lub które posiadają informacje, które nas interesują lub po prostu dotyczą w jakiś sposób naszej codzienności.
Jaki znalazłam na to sposób ? By być zainspirowana i pozostawić wartościowe moim zdaniem artykuły wymyśliłam zrobienie swojego 'inspired book'.
Trochę wyolbrzymione, brzmi to nawet aż za ekstrawagancko jak na .. zwykły zeszyt i trochę zabawy rodem z zerówki.
Weź zeszyt i gazety które się nagromadziły gdzieś w kącie. Zostawiłaś je, bo coś  jest w nich ciekawego, jest jakiś artykuł, który chcesz mieć przy sobie. Ale mój pomysł jest dla nich rozwiązaniem. Przy rozpoczęciu tej zabawy pomyślisz o tych wszystkich nieszczęsnych pismach, które przy porządkach trafiły do śmietnika, bo po co mi sterta starych gazet...
A jest tyle zdjęć dotyczących dekoracji wnętrz, na które patrząc zawsze widziałaś jakoś w tych kolorach swój pokój, mieszkanie. Jest tyle porad które czytałaś i od razu postanawiałaś wprowadzić w życie po przeczytaniu jej (tak ! od dziś będę na pewno po każdym umyciu rąk je kremować ! ;-) ).
Cofnij się do czasów przedszkola, poświęć chwilę czasu, nożyczki w dłoń i pobaw się - przewertuj strony pobrudź się klejem i 'posegreguj' stare gazety. Jeżeli masz 20 lat, więc po co Ci obszerne artykuły o pielęgnacji skóry 60+ ? Nie masz zwierzaka, więc po co Ci opinie weterynarza o higienie kotów i psów ? Określ swoją tematykę, pomyśl na co zawsze rzucasz się otwierając nową gazetę. 
Powycinałam sobie zdjęcia inspirujące - dekoracja wnętrz, rozgrzewające wiosenne zdjęcia, których kolory jakoś zawsze wprowadzały cieplutko w środku. Powycinałam porady, ciekawe połączenia kolorów, tricki i przepisy kulinarne. Gdzieś spodobała mi się jedna torebka ze stylizacji jaką proponuje czasopismo, wycięłam ją i wkleiłam gdzieś w wolne miejsce, żeby mieć gdzieś pod ręką inspirację na następne zakupy.

Tak więc do dzieła ! Zrobisz swój własny 'inspired book', pozostawisz wszelkie porady i triki pod ręką i.. zaoszczędzisz trochę miejsca zamieniając kopiec starych gazet na naprawdę przydatny zeszyt. Bądź zainspirowany !

poniedziałek, 7 kwietnia 2014

Recenzja: mydło węglowe tuli


Zdjęcie od razu pokazuje jak bardzo maltretowane jest mydełko. A chodzi o mydełko, do którego podchodziłam z dużym dystansem jak do wielu kosmetyków, bo moja super-bardzo-wymagająca skóra przetestowała tego wiele i nadzieja na ekstra poprawę wydawała się wyłącznie połyskiwać gdzieś w odległej przestrzeni.
Oczyszczające mydło węglowe TULI - bo to nasz dzisiejszy bohater, urzekł mnie wieloma pozytywnymi opiniami na wizażu (tak, zawsze się naczytam jak głupia wszystkich komentarzy zanim coś kupię i analizuję później każdą opinię 16485 godzin).No ale ile to już było tych "cudownych" kosmetyków..
Hmm, cena - 12 zł za 90 g produktu okazała się być kusząca. Plusem było też to, że oparte jest wyłącznie na naturalnych składnikach, więc.. szkodzić niby nie ma co, raczej mnie nie wysypie. ZAMÓWIENIE ZREALIZOWANE. Pozostało czekać na kuriera.

Od tego samego sprzedawcy kupiłam też kilka innych naturalnych kosmetyków - recenzje wkrótce.

Hura ! Przyszło mydełko. Od razu zmywam makijaż, dziś już nie wychodzę nigdzie. 
Szkoda było mi marnować super właściwości mydełka na zmywanie nim makijażu - pozostawiłam to zwykłemu mydłu. Twarz opłukuję do teraz najpierw zwykłym mydłem, potem przystępuję do masowania twarzy czarną kostką.
Początkowo skóra wydawała się trochę napięta - ale za to jak oczyszczona ! Miałam wrażenie, że pierwszy raz mam tak umytą skórę twarzy. Producent zapewniał także o właściwościach wybielających przebarwienia, oczyszczającym pory, łagodzące podrażnienia.



Mydło stosuję od 1,5 tygodnia. Widać jak podrażnienia się łagodzą a przebarwienia wypłycają. Myślę, że jak na tak krótki czas różnica jest spora. Zauważalne jest działanie mydełka, skóra wygląda zupełnie inaczej i po umyciu mam wrażenie, że oddycha ona bardziej, niż po myciu zwykłymi żelami. Choć po zdjęciach nie widać może takiej różnicy zauważyłam też, że skóra jest zupełnie inna i czuję że w nocy naprawdę się regeneruje i porządnie się dotlenia dzięki głębokiemu oczyszczaniu. Skórę taką też łatwiej jest mi przykryć makijażem i trądzik oraz przebarwienia stają się mniej widoczne. 

PODSUMOWANIE:

ZALETY:
- skóra mimo lekkiego napięcia jest dokładnie oczyszczona z reszty makijażu i wszelkich zabrudzeń
- po umyciu odnoszę wrażenie że twarz oddycha "pełną piersią" !
- przebarwienia się wypłycają, koloryt powoli się ujednolica i skóra jest rozjaśniona
- podrażnienia są załagodzone
- duża wydajność, mydło pokroiłam na 3 części, żeby nie moczyć i nie marnować od razu całej kostki, jak widać na pierwszym zdjęciu ta trzecia część której tam nie ma widzę że posłuży mi jeszcze długi czas
- cena: 12 zł za kostkę 90 g - czyli kostkę mieszczącą się w stosunku do jej właściwości jest niska w porównaniu do wszystkich żeli, pianek itp.
- naturalny skład

WADY:
- jedyna - dostępność wyłącznie przez internet

Ostatnie słowo : POLECAM wszystkim, którzy męczą się z cerą trądzikową, z przebarwieniami. Mydło węglowe TULI oceniam na szóstkę i mogę nadać miano NA RATUNEK TRĄDZIKOWI I PRZEBARWIENIOM !

wtorek, 1 kwietnia 2014

Zaczynamy ! Co i jak ?

      Rozpoczynamy historię alegdyby ! Chcę się rozpisywać i spełnić moje blogowe marzenie. Po wielu godzinach przygotowywania bloga, zaczynamy ! To mały spojler, który narzuci...
          

                ...co nas czeka na alegdyby.blogspot.com !



Seria: kartkowanie
Recenzje książek na bieżąco czytanych - plus dla mnie - realizacja postanowienia "czytać więcej !" :)

Cykl: na tropie
Na tropie produktów, opinie, recenzje, porównania. Będzie smacznie słodko, ale też poznamy co nam szkodzi a co nie ze strony apteczki i kosmetyczki.



Dział: szafa
Co wkładamy do szafy, co gdzie kupić, jak sobie radzić, co do siebie dobrać.



Cykl: kuchnia
Upieczmy razem coś pysznego ! Przepisy, pichcenie, nabrudźmy w kuchni !


Dział: kosmetyczka
Wypróbujmy wszystko co w kosmetyczne, oraz zastanówmy się, co tam wrzucić !
Seria: DIY
Chwilka dla siebie, i zróbmy COŚ z wszystkiego co mamy pod ręką 

Cykl: fotoZobaczcie mój świat w moim obiektywie

Poznajmy się !